Dirka, Drususa i Konrada przypadki

Kto sieje deszcz, zbiera burze

howarth_moor_deserted_farm.jpg

  • wyprawa na farme Reinera Holtza – to on mial byc widziany w wozie Wechslera
  • pozar na farmie rodziny Eigel, znak Chaosu na spalonym kominie
  • cztery (4) nieudane wejscia na komin (Drusus, Dirk)
  • woz – jakby Wechslera – na skraju lasu
  • baba w lesie – Zjawa?
  • podsluchana rozmowa na farmie Holtzow
  • Tristana Eigel rani nozem Otto Holtza
  • “Tristan, co ty uczyniles?!!” – krzyczy kobieta
View
Po nitce do klebka
..czyli bialego konia

woz.jpg

  • Piorunska – rozmowa z lowca Franzem Bieberem
  • dostal dzban wina i mieso
  • moze przez 1 dzien byc za darmo przewodnikiem po Oberslecht
  • Rozmowa i sniadanie z Schulmannem (w wyniku podstepu Konrada
  • wieczorem, jesli niebo bedzie pochmurne, Schulmann moze opowiedziec wiecej, po co tu przyjechal
  • dobre relacje z Drussusem
  • w pokoju maszyneria, teleskop
  • uczy dzieci czytac
  • jest tu od kilku tygodni
  • Rozmowa z Brennerami
  • …?
  • Przeprowadzka do Piorunskiej
  • Rozmowa ze Straznikiem w towarzystwie jego kobiety
  • Dwoch straznikow, ktorzy mieli warte w dniu zaginiecia Wechslera bedzie jadlo obiad w Garnuszku o 12.00
  • Rozmowa z bracmi-straznikami, ktorzy pelnili warte w dniu zaginiecia Florian Wechslera
  • Chwile po polnocy wozem zagnionego wyjechal z miasta Reiner Holtz
  • bialy kon, beczka piwa i cos blyszczacego na pace
View
W drodze do Stromdorfu

Stromdorf.png

Klaus Witz zaproponował Bohaterom układ nie do odrzucenia.
W zamian za znalezienie Floriana Wechslera (kolejnego z członków Rady Sześciu) obiecał zająć się pościgiem, na jaki narażeni byli Drusus, Konrad oraz Dirk. Co było interesujące, Witz kilka razy zasugerował, że zależy mu nie tyle na samej osobie Floriana Wechlsera, co raczej na jego zdobionym pierścieniu. Pierścień ten był bowiem przepustką do intratnych interesów i różnego rodzaju układów. Florian udał się w interesach do Stormdorfu (handel węglem, surowcem bardzo cennym w tamtych rejonach).

Po całonocnym odpoczynku śmiałkowie zaokrętowali się wraz z całym dobytkiem na niewielkim statku rzecznym zmierzającym w dół rzeki. Gdy tylko wyruszyli z ponurych chmur zaczęła padać niewielka mżawka. Okolica, przez którą podróżowali nie należy do przyjemnych – ponure brzegi porośnięte jeszcze smutniejszą roślinnością. Towarzysze podróży również nie należeli do najweselszych. Spośród załogi wyróżniał się jedynie kapitan – młody jak na swój wiek, bardzo niski a do tego – rudy.

W trakcie rozmów z załogą Dirk próbował przekazać list do Steffena, (właściciela?) karczmy Wszystko Jedno w Altdorfie, ale między marynarzami wywiązała się sprzeczka o wynagrodzenie. Dirk uniósł się honorem – nie będzie przecież targał beczek z piwem!

W oddali zamajaczyły pierwsze zabudowania miasteczka. Przed samym miastem oczom podróżników ukazał się duży, drewniany most. Na moście widać było grupkę szamoczących się ludzi. W tym momencie bardzo wzmógł się wiatr a mżawka zamieniła się w ulewę. Wokół statku zaczęły trzaskać pioruny. Rzeka zamieniła się w wartki potok rzucający łodzią na prawo i lewo. W pewnym momencie, po wyjątkowo silnym podmuchu przerażeni bohaterowie zauważyli, że most dosłownie rozsypuje się jak domek z kart. By uniknąć zderzenia z pozostałościami załoga rzuciła się do steru. Łodzią mocno zatrzęsło a kapitan wypadł za burtę. Aby go ratować Drusus rzucił linę – i chociaż kapitanowi udało się ją złapać, to jednak elf nie miał tyle siły, by wciągnąć go na pokład. Chwilę później wartki nurt cisnął kapitana o skały i ten stracił przytomność – a być może również życie.

Podczas gdy Drusus starał się pomóc człowiekowi za burtą pozostali towarzysze dziko walczyli ze sterem statku. Mimo próśb i gróźb Dirka pozostali załoganci nie kwapili się do pomocy. Widząc, że jedyną nadzieją dla wszystkich pasażerów jest opanowanie łodzi Drusus wypuścił linę i ruszył do steru. W trójkę bohaterowie utrzymali kurs i umożliwili w miarę bezpieczne lądowanie w zakolu rzeki.

Przed zejściem na ląd podróżnicy sprawdzili zawartość ładowni. Ich łupem padły: jakaś ruda, mięso o dziwnym posmaku i wino, dziwnie gęste z domieszką jakichś przypraw. Drusus starał się również ocalić konia, niestety zwierzę mocno poraniło się podczas przeprawy i trzeba było je dobić.

Po dłuższej wędrówce, całkowicie przemoczeni i zziębnięci bohaterowie dotarli do Stormdorfu.
Co od razu dało się zauważyć – w mieście śmierdziało niemiłosiernie (podobno Garbarnia Gerberów). Dodatkowego uroku dodawały: szafot z wisielcami oraz wypalony krąg ziemi przed bramami miasta – zapewne ślad po odbywających się płomiennych egzekucjach.
Przywitał ich Hanko Mucke. Razem z nim bohaterowie udali się do karczmy Garnuszek.

W Garnuszku (7 stolików, 3 zajęte przez strażników miejskich) właścicielką /barmanką jest niziołka, miła i przyjazna Keila. Dirk i Konrad jedzą trochę dziwnego mięsa popijając dziwnym winem; Drusus się wstrzymuje. Hanko opowiada o mieście, wskazuje kilka osób: szefa straży Kesslera, a także Franza Biebera.

Przy dźwięku uderzeniu pioruna do karczmy wchodzi kolorowa postać w kapeluszu z piórkiem, krzyczy “Piwa, w tej chwili” po czym pada na twarz.

View
Przepraszam, czy ktoś boi się pająków?

Dirk, Drusus i Konrad z trudem przecisnęli się przez rumowisko kamieni zagradzające dalszą drogę. Pomogła im w tym niesamowita kondycja Dirka, który z iście krasnoludzką wprawą odrzucał nawet największe głazy.

Po ominięciu przeszkody oczom bohaterów ukazała się dalsza część tunelu – a także niewielki pionowy szyb wiodący do jeszcze niżej położonych korytarzy. Przed kontynuacją drogi Drusus postanowił sprawdzić pionowy tunel, nie udało mu się jednak zejść o wiele głębiej. Po krótkiej chwili stanął na czymś, co po dokładniejszym zbadaniu (stopą, przebijając sufit na wylot) okazało się dawno zapomnianą kabiną windy górniczej. W jej wnętrzu kilkoro krasnoludzkich górników znalazło swoje przeznaczenie. Nie zwlekając długo elf wrócił do swoich towarzyszy.

We trójkę kontynuowali drogę głównym korytarzem. Zaraz za delikatnym zakrętem pojawiły się wagoniki oraz stare szyny. Zmysły wędrowców podpowiadały im, że schodzą coraz głębiej i wielkim kołem zbliżają się do krańca najniższego poziomu kopalni. Grunt pod ich stopami wydawał nietypowe odgłosy jednak żaden z podróżników nie potrafił zidentyfikować ich źródła. Z wdzięcznością przyjęli jednak moment, gdy Konrad z pełnym przekonaniem stwierdził, że to co pokrywa dno tunelu to na pewno nie pajęczyna.

Na końcu korytarza bohaterowie przetarli oczy ze zdumienia. Zamiast spodziewanej litej skały lub niewydobytego urobku czekały na nich wrota. Stare, obrośnięte mchami, porostami i inną podziemną roślinnością wrota. Jedno ich skrzydło uległo upływowi czasu i leżało na podłodze, drugie trzymało się jeszcze na rdzewiejących zawiasach. Niewiele myśląc Dirk pchnął tajemnicze drzwi a zawiasy wydały przeraźliwy pisk…

Idąc krótkim korytarzem, ostrożnie, powoli, nieustannie się rozglądając, bohaterowie dotarli do ogromnej komnaty. W trzech miejscach pieczary ustawione zostały olbrzymie posągi krasnoludów wysoko unoszących ręce. Ich twarze wykrzywiał grymas, który nie wróżył niczego dobrego. Dokładnie pośrodku trójkąta utworzonego przez podstawy posągów znajdowało się coś, co z oddali przypominało kamienny blok. Jednak to nie komnata, nie tajemnicza skała ani nawet nie posągi przykuły uwagę drużyny. Ta bowiem, z olbrzymim zainteresowaniem, skupiała się na jedynym żywym mieszkańcu groty – wielkim jak dyliżans, paskudnie owłosionym i zdecydowanie nieprzyjaznym pająku (brawo Konrad!) oraz pulsujących nieopodal olbrzymich pajęczych jajach.

Po krótkiej naradzie bohaterowie uznali, że najlepszą obroną jest atak. Drusus, skradając się najlepiej jak potrafił rozpoczął potyczkę rozbijając garnek z oliwą na cielsku pająka. Chwilę późnej po celnym trafieniu Dirka ośmionogie monstrum stanęło w płomieniach. Dalej walka potoczyła się szybko: mimo popisów akrobatyki oraz siły odnóży pająkowi nie udało się poważnie zaszkodzić śmiałkom. Płonący trup stwora spadł z łoskotem na ziemię, uszkadzając tarczę Dirka tak dotkliwie, że wedle oceny krasnoluda zdoła wytrzymać jedynie kilka uderzeń. Rozbicie jaj i dobicie pomiotu pająka było już tylko formalnością.

Gdy opadł już bitewny kurz trójka wędrowców uważniej rozejrzała się po grocie. W kącie, ciasno zawinięte w pajęczą nić leżały ciała. Wśród spodziewanych zasuszonych trucheł krasnoludzkich górników bohaterów czekały dwie niespodzianki. Pierwszą z nich był górnik – jeszcze żywy; drugą zaś był starzec – poszukiwany mag Feuerfell. Z kolei kamienny blok okazał się być sarkofagiem z wyrytym napisem: “CI JENO KAMIENIEM NIE BĘDĄ CO DLA HASHUTA OGNISTĄ OBIETNICĘ WYKŁUJĄ”

View
"Oko za oko" - Skrzydełko czy Nóżka? (sesja 4)
  • BG kierują się do biblioteki, ale po drodze napotykają opuszczony, zaniedbany salon
    • wyposażenie nie pasuje do siebie
    • jest zimno i ponuro, mimo dużego okna i (nieczynnego) kominka
    • pokój przypomina ten z ich snu jeszcze w drodze do Grunewald
    • za niebieską kotarą wisi fioletowy obraz oka w misternej ramie skropiony jakby dyskretnie krwią
      • obraz nie pozwala się uszkodzić nożem
      • obraz jest przerażający dla Drususa
      • obraz wydaje się zakrzywiać czasoprzestrzeń
      • obraz wisi juz długo, świadczą o tym ślady na ścianie
    • Podczas oględzin obrazu do salonu wchodzi Hanna, służąca. Twierdzi, że nie ma pojęcia o obrazie
    • BG długo obcują z obrazem, ryzykując popadnięcie w obłęd. Wreszcie ruszają do biblioteki
  • W śmierdzącej bibliotece z wysokim sufitem siedzi starszy już mężczyzna – Otto Geizhals
  • Na widok BG zatrzaskuje swój szkicownik. Na biurku leży atlas przyrodniczy Pax Naturae
  • Kiedy Drusus przeszukuje regały w poszukiwaniu swojej zaginionej księgi, Konrad i Dirk odciągają uwagę Otto zabierając i jego do konfrontacji z obrazem.
  • Na widok malunku Otto wypuszcza z rąk szkicownik, który odsłania jego niedbałe ilustracje przedstawiające wyobrażenia o wyglądzie połączonych gatunków roślin i zwierząt
  • Drusus znajduje okładkę swojej księgi, sama treść jednak pochodzi z innej książki dotyczącej dworskiej mody ubiegłego dwudziestolecia
  • Znajduje też coś jeszcze: książkę Dziwne Kwiaty, jest to dramat żartobliwie ujmujący zjawisko mutacji
    • Otto twierdzi, że ani chybi należała do poprzedniego właściciela, który miał kosmopolityczny gust. Uważa jednak, że teraz należy ją zniszczyć, aby uniknąć nieporozumień
    • Drusus konfiskuje księgę
  • Przyciskany do muru Otto nie wyjawia żadnych rewelacji, zdaniem Konrada nie jest on jednak przesadnie przebiegły
  • BG wraz z wściekłym Drususem opuszczają bibliotekę kierując się do Lorda Aschaffenberga
  • Po drodze napotykają Pierssona, który niezbyt skutecznie ich od siebie odgania zabierając ich wbrew swojej woli do twierdzowej kuchni
    • Szefową kuchni jest Karla Wagner, alkoholiczka
    • Na kolację będzie gęsina oraz dziczyzna, podług wyboru
    • Oprócz zapachu nieświeżego Rieslinga, BG czują w kuchni coś jeszcze… to samo czuli od nieprzytomnego Kordena w lazarecie
  • BG prowadzą Pierssona do obrazu, pewni siebie dążą dość brutalnie do konfrontacji. Obraz jednak…. zniknął. Ktoś go zdjął, pozostał tylko ślad na ścianie.
  • Tryumfujący Piersson odchodzi. Rozczarowani BG kierują się do lazaretu.
  • Edukacja Drususa po chwili głębokiej koncentracji przynosi efekty: tym zapachem jest Schlaf, dość oryginalna trucizna z pewnej odmiany nagietków. Wywołuje senność, apatię, a w większych dawkach zapadnięcie w letarg.
  • BG podejrzewają, że ktoś chce podczas uczty dokonać otrucia wybranych osób, w tym Lorda. Spieszą więc powiedzieć mu o tym.
  • Gabinet jest pusty, BG spotykają Verna Hendricka, któremu wyjawiają wszystkie swoje spostrzeżenia. Vern spieszy po Lorda Rickarda.
  • W międzyczasie Drusus, poszukując swojej księgi, odnajduje na regale ślady przesuwania go. BG nie są jednakże w stanie przesunąć mebla.
  • BG oraz Lord i Vern obmyślają plan kiedy wybija godzina kolacji. Piersson, pukając wcześniej oznajmia, że podano do stołu
    • Aschaffenberg początkowo nie zgadza się na wciągnięcie w intrygę Olvera Gandta, psiarza, dowiedziawszy się w jaki sposób tresuje swoje psy
    • Ostatecznie jednak BG przekonują go, że Gandt może być ważnym sojusznikiem. Vern udaje się do niego na rozmowę.
  • BG uzgadniają, że podejmą próbę zidentyfikowania zatrutej żywności. Schodząc wiedzą już, że nie mają innego wyjścia…
View
"Oko za oko" - Jeśli wejdziesz między wrony... (sesja 3)
  • BG docierają na dziedziniec twierdzy, zostawiając końskie truchła, wóz i Heiko poza obrębem murów. Niewielkie zbiegowisko rozprasza lord Aschaffenberg zapraszając BG do siebie do gabinetu
  • BG w drodze dowiadują się, że ataki zwierzoludzi powtarzają się i nasilają od dobrych kilkunastu tygodni
  • Intuicja Drususa mówi mu, że jak na tak duży obiekt, w twierdzy pomieszkuje zaskakująco niewielu ludzi, miejsce to ma senny, apatyczny wydźwięk
  • Z lokacji wewnątrz twierdzy BG zidentyfikowali póki co:
    • główny budynek warowni, w kształcie litery U
    • kuźnię (krasnolud Korden, chwilowo nieprzytomny w lazarecie)
    • bibliotekę (być może jest tam księga, której szuka Drussus) (Otto Geizhals)
    • staw
    • psi kojec (Olver Gand)
    • lazaret (Dr Sieger, Sonja – niewidoma kapłanka Sigmara, Korden, ranni strażnicy)
  • Czujne oko Konrada zauważa obserwującego ich Gregora Pierssona, majordomusa poprzedniego właściciela. BG poznają go później osobiście. Zabandażowane pół głowy jest, zdaniem lokaja, efektem ataku zwierzoludzi
  • Lord Rickard w bogato zdobionym i wyposażonym gabinecie wyjaśnia im zadanie: dowiedzieć się, jakie są zamiary i nastawienie personelu Twierdzy Grunewald ku niemu, czy nie planują rebelii bądź zamachu. Wyniki śledztwa chce omówić z BG po kolacji, na którą zaprasza ich wieczorem celem inauguracji objęcia w posiadanie twierdzy
  • Na początek BG chcą odzyskać wóz zza warownej bramy.
    • Gruntowne przeszukanie czyni Dirka bogatszym o ametystowy naszyjnik i delikatny szal, których jednak nie kradnie ordynarnie, a jedynie odpowiednio chowa wśród pakunków
    • Czujny wzrok BG (Drusus, Konrad?) zauważa, że ścierwa zabitych zwierzoludzi zniknęły. Straże mówią, że kręcił się tam Olver Gand – hodowca psów.
  • BG idą więc do Olvera Ganda:
    • Kilka miłych słów i nawet taki łysy twardziel jak Gand wyjawi nowopoznanym tragarzom, że karmi swoje pieski mięsem zabitych bestii, żeby lepiej rozpoznawały niebezpieczeństwa
    • Gand wspomina też, że psy ujadają wściekle na Pierssona i kogoś jeszcze, imienia kogo nie mógł sobie przypomnieć
  • Kolejne kroki BG kierują do lazaretu, który okazuje się być zapomnianym i zdewastowanym salonem
    • Dr Stefan Sieger i Sonja doglądają rannych w ostatnich atakach, w tym Heiko
    • Dirk chwilę słucha majaczącego Kordena, miejscowego kowala
      • Korden został znaleziony pewnego poranka w swojej kuźni w takim właśnie stanie
      • Korden majaczy coś o oku, spaniu i ukrywaniu czegoś
    • Sieger twierdzi, że jest bardzo zajęty. BG nie wyczuwają niczego podejrzanego.
  • Wizyta w kuźni, zimnej, jakby pozbawionej serca przynosi jedynie możliwość podebrania popularnego wyposażenia, z czego przynajmniej Dirk korzysta
  • Drusus chce poszukać swojej księgi w lokalnej bibliotece. Tam właśnie BG kierują kolejne kroki. Zbliża się południe…
View
"Oko za oko" - 300 mil do nieba (sesja 2)
  • Przed wyjazdem do Twierdzy BG robią zakupy na pobliskim bazarze. Niestety Dirkowi nie udaje się kupić niczego ze swojej listy, głównie z uwagi na presję czasu. Fakt, że szukał efekciarskich rzeczy nie jest tutaj bez znaczenia.
  • BG pomagają Vernowi i Heiko (stangret) przepakować powóz w taki sposób, że powiększają miejsce w kabinie do 2 osób. Dirk przy okazji znajduje słabej jakości puklerz, który zatrzymuje
  • Droga potrwa 2-3 dni. Najbliższym przystankiem na noc jest Gruneberg. BG nie dowiadują się w nim niczego poza tym, że obłąkana ze smutku matka poszukiwała jakiś czas temu swojego syna, który pracował w Twierdzy
  • Vern Hendrick narzeka na ranną rękę, Konrad skutecznie wkręca mu opowieść o mutacjach chaosu byle tylko obejrzeć jego ranę. Ta na szczęście nie wygląda podejrzanie.
  • Kolejnym postojem jest mieścina Geissbach, w której BG bezskutecznie poszukują znachora dla Hendricka. Wyruszają o zmroku by wcześnie zjawić się w Grunewald
    BG śnią dziwny sen o pokoju, w którym jest wielkie okno, a w którym wcale nie jest jasno. W którym para bucha z ust jakby było zimno.
  • Nad ranem BG docierają przez majestat Twierdzy Grunewald. Kilkumetrowe, zniszczone mury obsadzone są przez łuczników
  • Tuż przez wkroczeniem na teren posiadłości napadają na BG dwie bandy zwierzoludzi – Ungorów dowodzonych przez Gory
  • Konie galopem mkną w kierunku fortecy, za nimi biegnie rozwścieczona banda ludzkich bestii
  • Jak na złość personel Twierdzy nie opuszcza mostu zwodzonego, pomimo nawoływań Verna Hendricka
  • Heiko w panice rzuca się do fosy, błyskawiczne cięcie ze strony Drussusa i śmierć z rąk Dirka pozbawia życia najbliższego z Gorów powodując spadek morale pomniejszych napastników. Kiedy osierocona banda Ungorów odwraca się chcąc dołączyć do drugiej grupy swych kamratów, most zwodzony ze szczękiem zaczyna się opuszczać. BG wbiegają na dziedziniec.
View
"Oko za Oko" - miłe złego początki (sesja 1)
  • Altdorf. Wiosna. Pierwszy dzień, kiedy od rana nie padało. Błoto na ulicach, wilgoć, zapach zmoczonych psów.
  • Karczma “Wszystko Jedno” (WJ), dawna świątynia Ulryka. Dobra dzielnica opodal rzeki. Zapach luksusowych dóbr na pobliskim bazarze.
    • właściciel Steffen K.
    • kelnerka Marietta, ślady po chorobie wenerycznej na twarzy
  • BG poznają się w karczmie:
    • Drusus przybywa tam w poszukiwaniu księgi, za którą podąża aż z Białej Wieży w Ulthuanie. Księga przypadła w spadku osobie, w imieniu której ktoś go odebrał, a ów ktoś bywa podobno w WJ. Drusus nie chce zdradzić szczegółów artefaktu
    • Konrad po wsypie z handlem mandragorą zjawia się w WJ żeby porozmawiać z Dirkiem, który ma tam swoje nieformalne biuro, a następnie uciec gdzieś by przeczekać trudy czas
    • Dirk łączy ze sobą Drususa i Konrada, może pomóc im obu, ponieważ pomagał osobie zainteresowanej spadkiem, ale że sam nie mial do końca czystych rąk w historii z mandragorą, rozważa zniknięcie z miasta na jakiś czas
    • Dirk i Drusus spontanicznie ratują Konrada przed aresztowaniem kiedy to w karczmie niespodziewanie zjawia się zastęp miejskiej straży
  • Spadek pozostawił ktoś o nazwisku von Bruner. Osobą, która odebrała spadek był Vern Hendrick, majordomus Lorda Rickarda Aschaffenberga (RA), który to niedawno wdał się w rodzinę von Brunerów poprzez małżeństwo
  • BG poznają Vern Hendricka (VH), wysokiego, szpakowatego i lekko podenerwowanego mężczyznę około czterdziestki, z zabandażowaną ręką. Vern Hendrick potwierdza objęcie spadku, książki nie kojarzy, ale też nie zaprzecza. Problem w tym, że masa spadkowa pojechała do Twierdzy Grunewald u podnóża Gór Szarych, sam zaś VH szuka osób do zajęcia się przeprowadzką RA
    • nieoficjalnie zaś szuka osób, które zbadają stan posiadłości i relacje w niej panujące, RA podejrzewa bowiem spisek bądź nawet rebelię przeciw niemu
    • VH szuka bezskutecznie od kilku tygodni
    • W okolicy twierdzy nasiliły się ostatnio ataki zwierzoludzi, ludzkich bestii – stąd m.in. rany na ręce
  • BG przyjmują ofertę, skutecznym targiem ustalając warunki na 10s dziennie per capita plus pokrycie kosztow dodatkowych. Otrzymują tez 1zk zadatku
  • VH wynajmuje pokój w WJ, wyruszają kolejnego dnia rano, najpóźniej w południe. Czeka ich kika dni drogi w okolice Ubersreik, u podnóża Szarych Gór
View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.